Budowę Portu Wolnocłowego rozpoczęto w roku 1894 według projektu zespołu architektów i inżynierów pod przewodnictwem Friedricha Krausego. Bramę prowadzącą do dawnej strefy wolnocłowej szczecińskiego portu wzniesiono w 1900 roku w stylu eklektycznym. Składała się z umieszczonej centralnie wartowni uskrzydlonej dwiema bramami dla ruchu pieszego i czterema dla ruchu kołowego. Po lewej stronie bramy zlokalizowano budynek kontroli celnej.

Projekt bramy z czasopisma budowlanego (Zeitschrift für Bauwesen) z 1899 roku

W XIX i XX -wiecznej Europie nastąpił jeden z największych ruchów migracyjnych ludności. Spowodowany był złą sytuacją gospodarczą na wsi, represjami wyznaniowymi oraz zawirowaniami politycznymi.  Pierwszy cesarz Brazylii Piotr I chcąc przyciągnąć rzemieślników, chłopów ze Starego Kontynentu do swojego cesarstwa oferował im 77 hektarów ziemii na rodzinę, w tym zakup narzędzi, nasion, zwierząt gospodarskich oraz wsparcia finansowego w ciągu pierwszych dwóch lat, a także zwolnienia z podatku przez okres dziesięciu lat. Ponadto cesarz gwarantował wolność religijną oraz zwolnienie z służby wojskowej.  Kuszeni powyższą ofertą mieszkańcy Pomorza (większości narodowości niemieckiej) szukali poprawy swojego losu w masowej emigracji zamorskiej.

W latach 1871 -1880 odpłynęło do Ameryki 61700 osób, a w latach 1881-1890 aż 132 tys., natomiast w kolejnym dziesięcioleciu 56800 osób. W Szczecinie dwukrotnie (w 1871 r. i 1881 r.) powstały towarzystwa armatorskie przewożące emigrantów. W 1896 roku rząd pruski wydał zakaz emigracji przez Szczecin starając się w ten sposób powstrzymać wielką emigrację za ocean. Polscy obywatele również opuszczali swój „kraj” w poszukiwaniu lepszego jutra za oceanem – według danych Ambasady RP w Brazylii do roku 1914 znalazło się ponad 160 tys. Polaków. Okres masowej emigracji ludności z Europy nazwany został Gorączką Brazylijską. Droga ludności z Pomorza Zachodniego szukającej lepszego życia była bardzo ciężka. Podróż do Rio de Janeiro trwała od 40 do 120 dni w zależności od pogody. W trakcie rejsu na pokładzie trójmasztowca umierało z powodu epidemii ok. 300 z 2000 pasażerów. Emigranci z Pomorza osiedlili się w południowo- wschodniej Brazylii i założyli osadę w 1861 r. nazywając ją Pomerode na cześć Pomorza (niem. Pommern). Osada przeobraziła się w miasto w 1959 roku, które liczy ponad 28 tys. mieszkańców.   Błędne jest przeświadczenie, że miejscowość była zasiedlona przez hitlerowców, co potwierdzają słowa pani  Cristiny Limy: Przestępcy i pomocnicy Hitlera po upadku nazistowskiej dyktatury, szukając schronienia, tłumnie udawali się do Ameryki Południowej, osiedlając się w Argentynie lub Paragwaju. Zdecydowanie omijali miasteczko Pomerode. Wydawało im się ono za małe i za mało anonimowe, co zwiększałoby ryzyko demaskacji.

Archiwalne zdjęcie okolicy bramy portu na początku XX wieku. Taki obraz zapamiętała ludność z Pomorza, która w poszukiwaniu lepszego życia płynęła statkami do Brazylii 

Das Archivbild der Torumgebung aus dem Anfang des 20. Jahrhunderts

Archival image around the harbor gates at the beginning of the twentieth century. This picture was remembered by the population of Pomerania,who were sailing to brazil in order to find better life

Jak mówi Pan Albert Ramlow, dyrektor Biura Turystyki i Marketingu miasta Pomerode, w latach 90 ubiegłego wieku pan Wolfgang Weege (ur. 1945r. w Brazylii) syn emigrantów wpadł na pomysł uhonorowania Szczecina jako stolicy Pomorza – regionu, z którego pochodzili pierwsi imigranci. Brama główna Wolnocłowego Portu Szczecin była ostatnią budowlą, jaką widzieli przed zaokrętowaniem na  do Ameryki. Pan Albert wyjaśnia, że brama jest podziękowaniem dla przodków, symbolicznym przejściem między starym i nowym miejscem zamieszkania.
Ma też za zadanie pokazać sentymentalne przywiązanie do ziemi praojców. Jest próbą pokazania, czy też przeniesienia historii, sztuki, architektury ziemii szczecińskiej pod brazylijskie palmy. Ozdobny portal został nazwany Portico do Imigrante (Brama Imigrantów), a powstał w północnych rejonach miasta na drodze prowadzącej do miasta Jaragua do Sul. Uroczyste otwarcie nastąpiło w 2000 roku w ramach obchodów 41 rocznicy ustanowienia praw miejskich.

Brama główna w zespole Portu Wolnocłowego w Szczecinie – fot. M.Kopański

Das Original tor in Stettin / Original-Tor in Szczecin

Brama główna w zespole Portu Wolnocłowego w Szczecinie zbudowana w 1900 roku

Das Original tor in Stettin / Original-Tor in Szczecin

To fantastyczne przeżycie móc zobaczyć dwie identyczne budowle zlokalizowane na dwóch kontynentach. Dziś wieczorem poniosło mnie i szukałam przez wiele godzin w internecie informacji o Twoim pięknym mieście [red. Szczecin], niestety nic nie znalazłam o bramie, która została skopiowana. Widziałam wiele zdjęć i tekstów przedstawiających dwie barokowe bramy miasta Szczecina: Bramę Portową (Berliner Tor/Brama Berlińska) oraz Bramę Królewską (Königstor). Ciekawi mnie jednak, dlaczego nigdzie nie ma informacji o bramie, która stała się ikoną dla brazylijskiego miasta?– mówi pani Silivia, autorka zdjęcia na widokówce bramy w Pomerode.

Gdy dla Polaków „Ameryką” była Brazylia

Dworzec Morski w Gdyni – ostatni widok ojczyzny dla setek tysięcy Polaków w XX wieku.fot. Zbigniew Kosycarz/KFP

Emigracja kojarzy się dziś z Wielką Brytanią lub Skandynawią, wcześniej jeździło się „na saksy” do Niemiec, dla jeszcze starszych szczytem marzeń był wyjazd do Kanady lub USA. Niewielu jednak wie, że na przełomie XIX i XX wieku dziesiątki tysięcy Polaków emigrowały też do… Brazylii. Założyli tam nawet Nowy Gdańsk.

Stacja kolejowa w Nowym Gdańsku została otwarta w 1935 r. Do nazwy podchodzono jednak dość swobodnie, używając wymiennie słów „Dantzig” i „Danzig”.ze zbiorów José Carlosa Neves Lopesa

Brazylia przyjmowała emigrantów chętnie, bo w kraju brakowało rąk do pracy. Wśród Polaków mieszkających poza zaborami rozchodziły się więc opowieści o żyznych glebach w pięknej i ciepłej krainie. Nie odbiegały one od prawdy. Ale historie o niesłychanym bogactwie, jakie rzekomo można tam było szybko zdobyć, o dużo większych niż w Europie kurach czy krowach i jedzeniu rozdawanym na ulicach – można już było włożyć między bajki.

Brazylia z otwartymi rękami czekała na przybyszów, bo w kraju Ameryki Południowej brakowało rąk do pracy przede wszystkim z jednego powodu: zniesiono niewolnictwo…

Mimo to brazylijska gorączka narastała i wkrótce okazało się, że więcej osób z terenów dzisiejszej Polski wyemigrowało tylko do USA. Do 1914 roku do Brazylii wyjechało ponad 130 tys. osób zamieszkujących tereny podzielonej Polski. W 1929 roku mieszkało tam już 230 tys. Polaków.

Brazylijska gorączka 

Wiedziałeś(aś), że tak wielu Polaków emigrowało do Brazylii?

tak, doskonale orientuję się w tej tematyce

29%

słyszałem(am), że emigrowali, ale nie myślałem(am), że tak wielu

29%

nie, ale wcale mnie to nie dziwi

14%

nie, i jest to dla mnie spore zaskoczenie

28%

Pierwsze grupy pojawiły się w roku 1869 w stanach Santa Catarina i Parana, sześć lat później emigranci zaczęli przybywać do Rio Grande do Sul, a na koniec w okolice Rio de Janeiro. Większość stanowili chłopi, którzy znali się na rolnictwie. Od samego początku zakładali polskie osady, jak Orle, Warta, czy Nova Dantzig. Nowy Gdańsk to dzisiejsze Cambé, gdzie dominowali jednak niemieckojęzyczni gdańszczanie.

Prawdziwa „brazylijska gorączka” zaczęła się w 1890 roku. Wtedy właśnie kulminacyjny moment osiągnęły plotki o tym, że właśnie w Brazylii papież buduje „nowe, katolickie państwo”, w którym wszystkim będą przysługiwały równe prawa. Do portów w Bremie i Hamburgu ruszyli więc najbogatsi, którzy mieli pieniądze na drogę i marzenia do ocalenia. Nie pomagały nawet desperackie kroki władz, które zabroniły sprzedaży nieruchomości i nie wydawały dokumentów – emigranci wyruszali w drogę bez nich.

Nie wszyscy jednak docierali do celu. Najsłabsi umierali już na statku, bo kilkutygodniowa morska podróż bywała zbyt ciężka dla osłabionych organizmów. Część żegnała się z życiem już na brazylijskiej ziemi, ale nawet zanim zdążyli się z nią zaznajomić. Obozy, w których uchodźcy przechodzili kwarantannę dalekie były od sterylnych, więc choroby wykończyły mnóstwo ludzi.

Polacy nie gęsi, ale… mówić mają po portugalsku

Komu wystarczyło zdrowia i uporu, ten mógł liczyć na pomoc brazylijskiego rządu. Chłopi otrzymywali 25 ha ziemi, którą musieli uprawiać. Po ok. pięciu latach uczciwej pracy można już ją było spłacić i samodzielnie gospodarzyć na niemałym gospodarstwie. Nie wszystkim to się jednak spodobało. Część wróciła nawet do kraju, ale większość zacisnęła zęby i została – walcząc z chorobami, klimatem i chaotycznymi brazylijskimi urzędnikami.

Szybko się zasymilowali, ale też starali kultywować tradycje: zakładali polskie szkoły, kościoły, kluby. Idylla nie trwała jednak długo. W 1938 roku prezydent Getúlio Vargas rozpoczął proces nacjonalizacji. Zamknięte zostały wszystkie szkoły, w których nie uczono po portugalsku, zakazano nawet używać języków emigrantów. Niektórzy organizowali coś na kształt „tajnych kompletów”, ale większość nie protestowała – rebelii mieli dość we własnym kraju.

Dziś szacuje się, że Polaków i ich potomków w Brazylii może być nawet ponad milion. Wielu z nich zrobiło spore kariery, by wymienić tylko gubernatora stanu Parana, Jaimego Lernera, piosenkarkę Angélicę Ksyvickis czy byłego mistrza Formuły 1, którym został Emerson Fittipaldi. Historie nie tylko tych emigrantów zbiera powstające w Gdyni Muzeum Emigracji, które chce zgromadzić jak najwięcej świadectw i historii naszych przodków na brazylijskiej ziemi.

Pomorz brasil

Skopiowana szczecińska brama  w brazylijskim mieście Pomerode – fot. A. Ramlow
Das kopierte Tor in brasilianischer Stadt Pomerode / Copied Szczecin gate in the Brazilian city of Pomerode

brama1

Brama Imigrantów w mieście Pomerode stała się symbolem i jest często fotografowana – fot. Silivia
Das Imigrantentor in Pomerode wurde zum Symbol und wird häufig fotografiert

Gate Immigrants in Pomerode became a symbol and is often photographed

brama

brama szczećin

Brama główna w zespole Portu Wolnocłowego w Szczecinie – fot. M.Kopański

Das Original tor in Stettin / Original-Tor in Szczecin

port

Archiwalne zdjęcie okolicy bramy portu na początku XX wieku. Taki obraz zapamiętała ludność z Pomorza, która w poszukiwaniu lepszego życia płynęła statkami do Brazylii 

emigracja

Emigracja kojarzy się dziś z Wielką Brytanią lub Skandynawią, wcześniej jeździło się „na saksy” do Niemiec, dla jeszcze starszych szczytem marzeń był wyjazd do Kanady lub USA. Niewielu jednak wie, że na przełomie XIX i XX wieku dziesiątki tysięcy Polaków emigrowały też do… Brazylii. Założyli tam nawet Nowy Gdańsk.